Connect with us

NIERUCHOMOŚCI INFORMACJE

Norbert Kurek: Zanieczyszczony grunt to ryzyko. Ale również szansa

Published

on

Norbert Kurek, członek zarządu i dyrektor generalny Remea Polska, fot. mat. prasowe

Wchodzą tam, gdzie wielokrotnie przekroczone normy chemicznych substancji zagrażają zdrowiu człowieka. Naprawiają tereny zniszczone przez poprzednie pokolenia. I przywracają je lokalnej społeczności. — Nieszczęście naszej działalności jest takie, że nie widać tego, co jest pod ziemią, a to jest najbardziej niebezpieczne — mówi Norbert Kurek, dyrektor generalny Remea, która od 9 lat świadczy w Polsce usługi remediacji, rekultywacji i rewitalizacji gruntu i wód gruntowych.

Developer Magazine: Czy ludzie kupując mieszkanie wiedzą, że zamieszkają w sąsiedztwie terenów zanieczyszczonych? Tam, gdzie są wielokrotnie przekroczone normy? Czy oni wiedzą, że każdy dzień w nowym domu może skrócić im życie?

Norbert Kurek: Są takie miejsca, gdzie lokalna społeczność ma ogromną świadomość, że to jest duży problem. W tych regionach jest to mocno nagłaśniane i dyskutowane również z administracją lokalną. Niestety to nie dociera  szerokim echem do pozostałej części Polski.

Advertisement

Często tereny zdegradowane to są działki, które historycznie były terenami Skarbu Państwa, np. fabryki, które były zarządzane 40, 50 lat temu przez Skarb Państwa, więc znamy sprawcę. A skoro znamy sprawcę to znamy płatnika, który powinien problem rozwiązać. I tu temat wraca do samorządów czy do administracji centralnej tj. rządu, bo to są pieniądze Skarbu Państwa. Czasami jest tak, że politycznie nikt nie chce głośno mówić o tych problemach.

W Polsce to się zmienia. My w kraju zaczęliśmy działalność w 2015 roku, gdzie próbowaliśmy zrozumieć jak ten rynek działa. Wiedzieliśmy wtedy, że świadomość dotycząca zanieczyszczeń gruntu i wody gruntowej jest bardzo niska.

Koksownia Orzegów była terenem skażonym, wraz z dzikim wysypiskiem śmieci. Nie można było tam nawet wejść. Teraz bawią się tam dzieci, dorośli spacerują alejkami, a młodzież może zjeżdżać z góry saneczkowej. Ile taki projekt kosztuje waszej pracy?

Advertisement

Poza tym wszystkim jest dużo elementów, których tak naprawdę nie widać, bo wszystko jest w ziemi. Tam była stara koksownia węgla, która jako produkt uboczny wytwarzała np. smoły i różnego rodzaju zanieczyszczenia, których teoretycznie nie widzieliśmy. To nie było proste zagadnienie pod względem konieczności doprowadzenia terenu do bezpiecznego mając na uwadze cel publiczny. Żeby sprostać wymaganiom, zaimplementowano nowe rozwiązania z zakresu remediacji. Wprowadziliśmy technologię szczelnych barier z bramami, które przechwytują mogące się pojawić zanieczyszczenia. Płynące wody gruntowe są oczyszczane w bramach na specjalnie zaprojektowanych i przygotowanych złożach,  dzięki czemu proces jest pod stałą kontrolą. Żeby można było rozpocząć pracę, potrzebna była też współpraca z zamawiającym, której nikt nie widzi. Tę relację buduje się pomiędzy inwestorem a firmą wykonującą. Pamiętajmy, że jest tam gro pozwoleń, które trzeba w międzyczasie zdobyć, cała masa uzgodnień pomiędzy inwestorem, jego oczekiwaniami, a tym, co rzeczywiście zostało sprecyzowane w dokumentacji projektowej czy przetargowej. No i tu jest kompromis, który dwie strony muszą znaleźć. Z jednej strony inwestor musi być zadowolony z efektu całościowego, z drugiej strony firma pracuje, żeby zarobić. Co najważniejsze, był to projekt, z którego obie strony był finalnie zadowolone.

przykład pracy spółki remea, czyli rewitalizacja koksowni orzegów

Skoro niektórych zagrożeń w ogóle nie widać, to dlaczego zwracają się do was samorządy czy deweloperzy? A pewnie w przyszłości również przemysł. Czy to jest tak, że widzą oni potrzebę badania gruntu, czy jest to kwestia czyichś wskazówek?

Myślę, że wszystkiego po trochu. Z tego względu, że jesteśmy w UE, mamy dyrektywy europejskie, które są zaimplementowane w Polsce, mamy regulacje szczegółowe, różnego rodzaju ustawy i rozporządzenia, które doprowadzają pewne wymogi do standardów europejskich. Jednym z takich rozporządzeń jest to dotyczące badania powierzchni ziemi w zakresie zanieczyszczeń. Przystępując do realizacji, należy przeprowadzić ocenę prawdopodobieństwa występowania zanieczyszczeń. Jeżeli mamy tereny, które są terenami postindustrialnymi, poprzemysłowymi, które dzisiaj nie są wykorzystywane, to można domniemać, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że mogą tam występować różnego rodzaju zanieczyszczenia. Oczywiście związane jest to ze standardami, które mieliśmy 30 czy 50 lat temu i świadomością ludzi, którzy pracowali w przemyśle, ale też ze świadomością całego społeczeństwa, jeżeli chodzi o zanieczyszczenia. Nie przejmowaliśmy się tak bardzo, gdzie te zanieczyszczenia zostawiamy, składujemy, czy te miejsca składowania są odpowiednio zabezpieczone. Po zakończeniu działalności nikt nie sprawdzał, czy tereny są czyste, czy są zanieczyszczone. A dzisiaj te tereny postindustrialne, poprzemysłowe są terenami bardzo atrakcyjnymi, bo są często w środku miast lub są bardzo dobrze skomunikowane.

Advertisement

Podjęliście się remediacji Stawu Kalina na Śląsku, po tym, jak pierwotnie wybrana firma nie poradziła sobie z zadaniem. Po 44 miesiącach zakończyliście projekt. Czy to jest sukces w tej branży?

To był bardzo wymagający projekt. Znaliśmy historię niepowodzenia firmy, która w pierwszym etapie wygrała pierwszy przetarg i przystąpiła do realizacji. Zaczęliśmy to analizować z naszego punktu widzenia, jak my byśmy to zrobili. Tak naprawdę wiedzieliśmy, że firma, która zaczęła prace, rozbiła się o ważny element, czyli o remediację. Na tym ta firma się nie znała. Tu mamy do czynienia z zanieczyszczeniami chemicznymi, które znajdowały się w wodzie stawu, w osadzie i płynęły razem z wodami gruntowymi. Były tam bardzo wysokie stężenia zanieczyszczenia. Wartości fenolu przewyższały kilkusetkrotnie dopuszczalne wartości. Ludzie przez ostatnie 40 lat byli narażeni na oddziaływania tych zanieczyszczeń. Przyjeżdżając do Świętochłowic kilka lat temu, fenol było czuć z daleka. To jest specyficzny zapach. Po wykonaniu tego projektu, dzisiaj chodząc po ścieżkach i wokół stawu nie ma tego zapachu, bo wszystko zostało doprowadzone do wymagań zgodnych z rozporządzeniami. Co było sukcesem? Zrozumienie zagadnienia i zrozumienie ryzyk, jakie występowały na etapie prowadzenia procesu przetargowego. Z tego względu, że po niepowodzeniu firmy pierwotnej, później odbyły się jeszcze dwa przetargi, gdzie próbowano wyłonić kolejnego wykonawcę tych robót i niestety nie było chętnych.

Jednak co zrobiliście, żeby właśnie wasz projekt zakończył się sukcesem?

Advertisement

Problem z oszacowaniem górnych limitów ryzyk powodował, że podjęliśmy decyzję, że jeżeli inwestor nie zrozumie, gdzie jest problem, dlaczego firmy nie chcą brać udziału w przetargu, to niestety nie będzie można tego zrealizować. Po drugim przetargu, który się odbył i skończył niepowodzeniem, zaczęliśmy rozmawiać z inwestorem, jego ekspertami, osobami, które przygotowywały specyfikację, w czym tak naprawdę tkwi problem i jak należy podzielić ryzyka, żeby móc złożyć ofertę i zagwarantować wykonanie projektu w odpowiednim czasie, ale również w budżecie. To był projekt, który miał ryzyka, ale my wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie nimi zarządzać. Żeby zmieścić się w czasie, który też jest obwarowany karami, ale też zmieścić się w budżecie. Rzeczywiście inwestor słuchał i to zrozumiał. Dostosował zapisy, żeby dało się prace wykonać. I wtedy przystąpiliśmy do przetargu.

Remediacja i rewitalizacja stawu Kalina w Świętochłowicach to jeden z największych projektów w skali kraju, fot. Remea

Czy użyliście tu technologii, którą inni nie dysponują?

Zastosowaliśmy technologie, które wcześniej w Polsce nie były stosowane. Po pierwsze, refulacja czy też wydobywanie zanieczyszczonego osadu ze stawu w taki sposób, żeby był jak najmniejszy kontakt z zanieczyszczeniem, które paruje. Zastosowaliśmy technologię odwadniania osadu, do której sprowadziliśmy z Francji całą instalację do desorpcji termicznej, która umożliwiła rozwiązanie w pełni  problemu osadu. I to był przełom, jeśli chodzi o ten projekt. To była najbardziej uciążliwa działalność z punktu widzenia realizacji, oddziaływania.

Deweloperzy coraz częściej rewitalizują miejsca, w których była prowadzona np. działalność przemysłowa. Tego typu inwestycje cieszą się zainteresowaniem zarówno klientów, jak i okolicznych mieszkańców. Czy ci deweloperzy badają wtedy grunty? Czy brak badań może skutkować na użytkowników po latach. I co wy jako specjaliści możecie im doradzić, żeby tych przykrych konsekwencji po latach uniknąć?

Advertisement

Świadomość wzrasta. Są takie firmy i deweloperzy, szczególnie ci, którzy mają bagaż doświadczeń z zagranicy i to badają. To nie jest problem, bo nawet wykonanie badań to jest ułamek promila kosztów całej inwestycji. Deweloperzy krajowi, w szczególności ci mniejsi, często nie badają. Ale ja widzę, że w ciągu ostatnich 9 lat ta świadomość wzrosła i coraz więcej analiz jest wykonywanych na etapie due diligence, kiedy inwestor myśli o zakupie działki. Często jeżeli teren jest zanieczyszczony i potencjalny inwestor to wie, to wpływa na finalną wartość działki przy negocjacjach. Obecny właściciel terenu musi mieć świadomość, że zgodnie z prawem, odpowiedzialnym za remediację jest właściciel czy władający terenem. Może otrzymać decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska nakazującą wykonanie remediacji terenu. I będzie musiał to zrobić na własny rachunek. Są deweloperzy, którzy rzeczywiście rozumieją całe zagadnienie, więc podchodzą do tego w sposób odpowiedni. Ale są też tacy, którzy próbują oszczędzić.

W takim razie, jakie były początki waszej działalności w kraju? Trudno było zdobyć zaufanie inwestorów?

To było szczęście w nieszczęściu, powiem szczerze. Zaczęliśmy działalność w 2015 roku. Tak się zdarzyło, że inwestor z zagranicy w Warszawie wykonywał projekt budynku mieszkalnego i spotkał się z problemem zanieczyszczeń. My, mając doświadczenie z zagranicy i spółkę, która mocno działała we Francji w zakresie remediacji, przedstawiliśmy pomysł, jak możemy to rozwiązać i zminimalizować stratę czasową, którą miał. Staliśmy się partnerem i ekspertem, który był w stanie z zespołem międzynarodowym rozwiązać ten problem. Pierwsze wejście mieliśmy dość szybkie i dość łatwo zdobyliśmy pierwszy kontrakt.

Advertisement

Czyli zaczęliście robić to co robicie, bo zauważyliście taką potrzebę u pierwszego inwestora?

Tak. Wytypowaliśmy osoby, które na początku robiły tutaj badanie rynku czy w ogóle jest sens tę działalność prowadzić. Zauważyliśmy, że jest. Były już europejskie dyrektywy dotyczące remediacji czy ochrony środowiska. W Polsce mieliśmy już zaimplementowane pewne rozporządzenia, czyli można powiedzieć, że jako kraj byliśmy przygotowani, żeby takie procesy prowadzić. Może nie byliśmy mentalnie przygotowani jako społeczeństwo, albo nasi inwestorzy nie byli przygotowani, że trzeba to robić, ale zaczęliśmy dużo mówić o tym. m.in. w social mediach. Uruchomiliśmy kampanię Gruntownie badamy zanim zamieszkamy, w której zwracaliśmy uwagę na aspekty związane z zanieczyszczaniem gruntu i wód gruntowych w przypadku zakupu mieszkań. Pokazywaliśmy, że idziemy do dewelopera, pytamy o mury, komunikację itd., ale nie pytamy o to czy ktoś to w ogóle zbadał, czy to nie jest niebezpieczne. Często widzimy, że inwestorzy boją się robić remediację.

Deweloperzy w Polsce nie mają dobrej opinii, więc się nie dziwię, że się obawiają.

Advertisement

Inwestorzy rozumieją kwestie budowlane, to są rzeczy namacalne. Natomiast jeżeli chodzi o remediację, to muszę powiedzieć, że to nie jest takie proste. Patrzę na zespół, który tu mamy. To jest zespół, który składa się z inżynierów budownictwa, geotechników, którzy rozumieją grunt, hydrologów, którzy rozumieją wodę, z chemików, mikrobiologów, inżynierów inżynierii środowiska, inżynierów technologicznych. Mamy bardzo multidyscyplinarny zespół. Nie ma w Polsce takiej specjalizacji, takich studiów, po których ktoś jest przygotowany do wykonywania tych zadań. To jest zespół osób multidyscyplinarnych i próba połączenia w jedno, żeby sprostać zadaniom remediacji. Więc faktycznie, jeśli po stronie inwestora stoją osoby, które zajmują się budownictwem, to one się boją, bo tego nie rozumieją. A jak ktoś nie rozumie, to nie jest w stanie oszacować ryzyk albo nimi zarządzać. Pokazanie, że ma się zanieczyszczony grunt jest ryzykiem, ale może być również szansą.

Dużo firm w Polsce świadczy tego typu usługi? Co wam daje przewagę nad pozostałymi?

Firm jest dużo i nasza konkurencja jest różna. My nie jesteśmy firmą jednej technologii. Nasi klienci mierzą się z różnymi zanieczyszczeniami, dlatego trudno opierać się na jednej. Podchodzimy do klienta w sposób indywidualny i przygotowujemy rozwiązanie, które będzie najbardziej efektywne pod kątem czasowym i finansowym. Technologie można wziąć z rynku, kupić, wszystko jest wymyślone. To jest kwestia umiejętności, poskładania tych technologii i zastosowania ich w danym miejscu do celów remediacyjnych. Na tematach trudnych, jeżeli nie ma technologii w Polsce, to ściągamy ją ze świata. Były projekty jak Staw Kalina, Ruda Śląska czy Zachem, gdzie zbudowaliśmy innowacyjną technologię lub zastosowaliśmy istniejącą, dedykowaną tylko pod te zanieczyszczenia. Wcześniej przeprowadziliśmy szereg testów pilotażowych na miejscu czy badań w skali laboratoryjnej, podczas których próbowaliśmy dobrać procesy, które będą efektywne z punktu widzenia celu, jaki mamy osiągnąć – tak, żeby finalna instalacja czy rozwiązanie były z punktu widzenia użytkowania jak najbardziej efektywne kosztowo.

Advertisement

Który z waszych projektów był najtrudniejszy i ile trwał?

Każdy był trudny w jakimś elemencie, bo każdy był inny. Myślę, że najtrudniejszy był Zachem. Oczyszczaliśmy grunt i wody podziemne na bardzo dużym obszarze.. Zanieczyszczenia były do 25 m poniżej poziomu terenu. To jest bardzo trudne z punktu widzenia różnorodności zanieczyszczeń, ich migracji czy przepływu wody w górotworze. Jak efektywnie je zbierać, wypompowywać, oczyszczać i jako czyste wody iniektować do górotworu tak, żeby budować bariery wodne zabezpieczające teren przed napływem zanieczyszczeń z zewnątrz. To trwało 2,5 roku i poszerzyło nasze doświadczenia.

Ile można zarobić w waszej branży? I czy to jest  w ogóle opłacalne?

Advertisement

Nie mówię, że nie. Nadal prosperujemy od 9 lat i chcemy się rozwijać. Skłamałbym gdybym powiedział, że nie jest, ale też rynek jest trudny, bo nasza działalność oparta jest na dużych projektach. Duże projekty to raczej klient publiczny, więc to też pieniądze publiczne. To jest mocno uzależnione od finansowania. Mniejsze tematy to tematy prywatne, deweloperzy, przemysł. Ten rynek jest dość niepewny. Nie wszyscy chcą oczyszczać albo w ogóle mówić o tym, że mają zanieczyszczony teren. Jest rynek, gdzie część klientów chciałaby to tylko usunąć zanieczyszczenie, wywożąc je gdzieś z dala od danej działki. I w takich przypadkach wychodzi kwestia niskiej świadomości. Nadal w Polsce mamy też rynek podziemny, gdzie odpady po prostu znikają lub są zagospodarowywane niezgodnie z prawem.

Remea od 9 lat zajmuje się w Polsce remediacją, badaniem gruntu i jego oczyszczaniem, fot. mat. prasowe

Wasze kontrakty dotyczą w całości albo większości naprawy terenów, które zniszczył człowiek?

Tak, oczywiście, a konkretniej poprzednie pokolenia. To może być kiedyś biznes schyłkowy, jeżeli świadomość ludzka będzie na tyle duża, że nie będziemy zanieczyszczać. Dzisiaj w Polsce jesteśmy na takim etapie, że mamy do oczyszczenia bardzo dużo terenów, które ludzie sami zdegradowali lata temu. Teraz świadomość jest większa, zakłady muszą spełniać coraz większe wymagania, są raporty, monitoringi itd., ale to nie znaczy, że tam nie ma zanieczyszczeń. Są tematy remediacyjne, np. w Orlenie i innych zakładach. Jak się prowadzi biznes i ma różnego rodzaju instalacje, zawsze są jakieś awarie, zawsze coś może wypłynąć. To nie jest straszne, ale najważniejsze, żeby to rozwiązać, jak się pojawi, a nie zostawiać na następne pokolenia.

Kto najczęściej korzysta z waszych usług? A kto interesuje się tym najmniej, a powinien ze względu na prowadzoną działalność?

Advertisement

Gdybym policzył projekty w sztukach to na pewno robiliśmy ich więcej dla sektora prywatnego, np. deweloperów mieszkaniowych czy hal. Ale jeśli popatrzę na wielkość kontraktów, to oczywiście to są to kontrakty publiczne. To są duże bomby, bardzo nagłośnione, gdzie ten problem środowiskowy, oddziaływanie, wpływ na człowieka jest ogromny.

Najmniej mamy zleceń od różnego rodzaju zakładów przemysłowych. To jest nasz cel na kolejne lata, żeby być bliżej tych jednostek, bo mamy im do zaproponowania rozwiązania, które pozwolą im usunąć problemy związane z zanieczyszczeniem gruntu czy wód podziemnych. Jesteśmy zwolennikiem rozwiązywania problemu na miejscu jego występowania, w związku z tym propagujemy technologie, które moglibyśmy implementować na miejscu bez rozbierania istniejących instalacji.

Klient prywatny, ale indywidualny, który np. kupuje działkę i buduje dom – tu świadomość jest najmniejsza. Często budowa odbywa się po kosztach i niewiele osób zastanawia się nad problemem ewentualnych zanieczyszczeń terenu. Widzimy wielokrotnie zdziwienie osoby, która kupiła piękną działkę pod lasem, przy jeziorze, a kiedy chce zrobić fundamenty, to okazuje się, że nie może, bo są torfy, słabe grunty. I musi coś z tym zrobić. Wtedy zwraca się do firm geotechnicznych , ale to jest wymuszone, bo inaczej nie zbuduje. W przypadku zanieczyszczeń, niestety jak wcześniej wspomniałem, nie mają wiedzy, że może być problem, bo nie sprawdzają działki pod tym względem. Wielokrotnie mogłoby się okazać, że nie zbudowaliby domu w tym miejscu, mając świadomość oddziaływania tych zanieczyszczeń na ich zdrowie. 

Advertisement

Rozmawiała Edyta Koczwara

(materiał sponsorowany)

Advertisement
Continue Reading
Advertisement

NIERUCHOMOŚCI INFORMACJE

OKAM porządkuje strukturę. Przygotowuje inwestycje we Włoszech

Published

on

OKAM Capital wprowadza nową strukturę organizacyjną. Zmiany mają wspierać rozwój projektów i ekspansję międzynarodową. Deweloper dostosowuje organizację do skali prowadzonych inwestycji oraz nowych linii biznesowych.

Firmą nadal kieruje Arie Koren, założyciel i CEO OKAM. Odpowiada on za długoterminową strategię Grupy. Jednocześnie wyłoniono trzech wiceprezesów, którym powierzono kluczowe obszary operacyjne.

Zmiany organizacyjne są konsekwencją planów rozwoju w Polsce oraz za granicą. OKAM rozwija zarówno projekty mieszkaniowe, jak i rewitalizacyjne. Równolegle przygotowuje się do działania na kolejnych rynkach europejskich.

Advertisement

– Nowa struktura organizacyjna nie jest celem samym w sobie. Wprowadzamy te zmiany, aby lepiej odpowiadać na rosnące potrzeby i wymagania rynku i móc jeszcze efektywniej realizować wizjonerskie projekt – podkreśla Arie Koren, CEO OKAM Capital.

Trzech wiceprezesów i jasny podział odpowiedzialności

W nowej strukturze OKAM wyodrębniono trzy kluczowe piony. Każdy z nich nadzorowany jest przez członka zarządu. Rozwiązanie ma usprawnić proces decyzyjny oraz wdrażanie innowacji.

Stanowisko Chief Development Officer objęła Anna Watkowska. Odpowiada ona za przygotowanie inwestycji oraz rozwój rozwiązań technologicznych i architektonicznych.

Funkcję Chief Financial Officer nadal pełni Joanna Szafranek. Koordynuje ona finansowanie projektów oraz nadzór finansowy nad ich realizacją.

Advertisement

Stanowisko Chief Operating Officer objął Marcin Michalec. Odpowiada za realizację inwestycji, sprzedaż oraz operacyjne wdrażanie nowych procesów.

Nowa struktura ma charakter bardziej wyspecjalizowany. Jednocześnie wzmacnia współpracę pomiędzy zespołami projektowymi i wykonawczymi.

Innowacje i zrównoważony rozwój w centrum strategii

OKAM koncentruje się na projektach o dużej skali i długim horyzoncie realizacji. Kluczowe miejsce zajmują inwestycje mieszkaniowe oraz rewitalizacje.

Advertisement

Flagowym przedsięwzięciem pozostaje F.S.O. PARK na warszawskiej Pradze-Północ. Projekt obejmuje 62 hektary i planowany jest na około 25 lat. Równolegle rozwijana jest inwestycja w Józefosławiu na terenie 11 hektarów.

OKAM rozwija także segment PRESTIA Rezydencje Senioralne. Projekty realizowane są w Łodzi oraz w Warszawie. Segment ten stanowi jedną z nowych linii biznesowych Grupy.

Wejście na rynek włoski i powołanie OKAM Italia

Zmiany organizacyjne są powiązane z ekspansją międzynarodową. W 2025 roku powstała spółka OKAM Italia. Została utworzona w wyniku przejęcia lokalnej firmy TERRA.

Advertisement

OKAM Italia działa w Mediolanie. To jeden z najbardziej wymagających rynków architektonicznych w Europie. Włoski oddział już realizuje projekty mieszkaniowe w pięciu lokalizacjach miasta.

– Z OKAM Italia chcemy wprowadzić do Włoch model rozwoju, który łączy wizję międzynarodową, lokalną ekspertyzę i silne nastawienie na jakość – mówi Ariel Bruckmayer, CEO OKAM Italia.

W planach są także inwestycje w innych włoskich miastach. Grupa analizuje kolejne lokalizacje o strategicznym znaczeniu.

Advertisement

Spójna strategia i dalsze etapy rozwoju

Nowa struktura OKAM ma wspierać dalszy wzrost skali działalności. Kluczową rolę w procesie zmian pełni dział People & Culture, odpowiedzialny za rozwój kompetencji zespołów.

– Otwarcie OKAM Italia to kolejny bardzo duży krok w rozwoju naszej Grupy. To naturalne przedłużenie naszej misji – podkreśla Arie Koren, CEO OKAM Capital.

Jak zaznacza, OKAM chce tworzyć projekty o trwałej wartości. Niezależnie od kraju realizacji spółka deklaruje koncentrację na jakości i odpowiedzialności. Zmiany organizacyjne mają tę strategię wzmocnić.

Advertisement
Continue Reading

NIERUCHOMOŚCI INFORMACJE

Prezes i założyciel spółki Drutex, Leszek Gierszewski, nie żyje

Published

on

By

Jak poinformowała spółka Drutex, nie żyje prezes Leszek Gierszewski. Odszedł 4 grudnia 2025 roku. Zawsze powtarzał, że największą wartością firmy są ludzie.

Poniżej prezentujemy komunikat zarządu spółki Drutex SA.

Ważny komunikat Zarządu

Advertisement

Informacja o śmierci Prezesa Leszka Gierszewskiego

Z głębokim żalem i smutkiem przekazujemy Wam wiadomość o śmierci naszego Prezesa i Założyciela, Leszka Gierszewskiego. 

Odszedł 4 grudnia 2025, pozostawiając po sobie nie tylko firmę, którą zbudował od podstaw, ale i wizję, która od lat wyznacza standardy w naszej branży.
To trudny moment dla nas wszystkich – zarówno dla Rodziny, jak i dla całej społeczności Drutex. Prezes Gierszewski był wizjonerem, dla którego ta firma i jej pracownicy byli życiową pasją.
Prezes zawsze powtarzał, że siłą Drutexu są ludzie. Najlepszym sposobem na uczczenie Jego pamięci jest kontynuowanie Jego dzieła z takim samym zaangażowaniem, jakie On okazywał każdego dnia.

Advertisement
Continue Reading

NIERUCHOMOŚCI INFORMACJE

Grupa Echo ma w planach 330 mln zł dywidendy

Published

on

Nicklas Lindberg, prezes Grupy Echo, fot. mat. prasowe

Grupa Echo zamknęła trzeci kwartał 2025 r. z bardzo silnymi wynikami operacyjnymi. Spółka zapowiada wypłatę zaliczki na poczet dywidendy. Jej aktywa na koniec września osiągnęły 7,1 mld zł.

W ostatnich miesiącach Grupa Echo uczestniczyła w rekordowych transakcjach na polskim rynku nieruchomości. Obecnie skupia się na sektorze living oraz dużych projektach mixed-use.

– Ożywienie na rynku inwestycyjnym sprzyja zainteresowaniu dojrzałymi, w pełni wynajętymi budynkami o wysokiej charakterystyce ESG. Środki z przeprowadzonych transakcji, będą wspierać nowe projekty Echo w sektorze living i mixed-use. Wzmocniliśmy fundamenty i stworzyliśmy przestrzeń do dalszego rozwoju. Struktura Grupy będzie odzwierciedlać większą koncentrację na działalności deweloperskiej – zaznacza Nicklas Lindberg, prezes Grupy Echo.

Advertisement

Rekordowe transakcje w sektorach PRS, retail i biurowym

Największym wydarzeniem kwartału była umowa warunkowa sprzedaży 18 projektów Resi4Rent. Echo posiada 30% udziałów w platformie i pozostaje jednym z kluczowych jej partnerów. Transakcja obejmuje ponad 5,3 tys. lokali i ma wartość 2,4 mld zł.

Echo sprzedało także pozostałe 30% udziałów w budynku Office House do AFI. Wartość aktywa wyniosła 160,5 mln euro. Natomiast centrum handlowe Libero Katowice trafiło do Summus Capital za 103 mln euro i jest to największe przejęcie pojedynczego obiektu retail w Polsce w tym roku. Kolejna transakcja dotyczyła budynku Brain Park C w Krakowie, który kupił Greenstone Asset Management za około 33 mln euro.

Silna pozycja w sektorze living

W trzech kwartałach roku Grupa Echo przekazała klientom 1 118 mieszkań. Aż 714 z nich trafiło do nabywców w trzecim kwartale. W budowie znajduje się prawie 6,4 tys. lokali. Natomiast w przygotowaniu jest pula ponad 11,9 tys. lokali, co umacnia pozycję Archicomu jako ogólnopolskiego lidera mieszkaniowego.

Advertisement

Ponadto segment build-to-rent Resi4Rent to 369 oddanych nowych lokali. W budowie lub przygotowaniu jest ponad 3 tys. kolejnych jednostek. Platforma utrzymuje pozycję lidera najmu instytucjonalnego.

Grupa Echo rozwija również prywatne akademiki. W Krakowie powstały trzy pierwsze budynki StudentSpace z 1 221 miejscami. W Warszawie trwa budowa akademika przy ul. Wołoskiej dla ponad 500 studentów.

Dynamiczne projekty destinations

Natomiast duże zainteresowanie przyciągają projekty mixed-use, rozwijane w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie.

Advertisement

W ramach Towarowa 22 ruszyła budowa wieżowca AFI Tower z ponad 50 tys. mkw. powierzchni. W Krakowie dwa budynki WITA osiągnęły już docelową wysokość. We Wrocławiu biurowiec Swobodna SPOT zostanie oddany na początku 2026 r.

Portfel biurowy Grupy obejmuje niemal 119 tys. mkw. powierzchni w eksploatacji oraz prawie 113 tys. mkw. w budowie lub przygotowaniu.

Stabilne finansowanie i ważna decyzja dotycząca dywidendy

Grupa Echo wspiera rozwój projektów dzięki współpracy z instytucjami finansowymi. Przykładem jest kredyt z PKO Banku Polskiego S.A. na budowę Swobodna SPOT. Jego wartość to 28,5 mln euro.

Advertisement

– Sprzedaż wybranych nieruchomości w drugiej połowie tego roku znacząco wzmocniła pozycję gotówkową Grupy. Jesteśmy obecnie w sytuacji, w której możemy rozpoczynać nowe projekty, zmniejszać dług, jak również wypłacić dywidendę akcjonariuszom – mówi Maciej Drozd, wiceprezes Grupy Echo ds. finansowych.

Grupa Echo planuje więc wypłatę zaliczkowej dywidendy na poczet zysku za 2025 r. Na ten cel przeznaczy ponad 330 mln zł. Decyzja potwierdza stabilność finansową Grupy i mocne wyniki operacyjne.

Advertisement
Continue Reading
Advertisement
Advertisement
Advertisement

na skróty

Advertisement
Advertisement
Advertisement

najpopularniejsze