RYNEK NIERUCHOMOŚCI
Norbert Kurek: Zanieczyszczony grunt to ryzyko. Ale również szansa

Wchodzą tam, gdzie wielokrotnie przekroczone normy chemicznych substancji zagrażają zdrowiu człowieka. Naprawiają tereny zniszczone przez poprzednie pokolenia. I przywracają je lokalnej społeczności. — Nieszczęście naszej działalności jest takie, że nie widać tego, co jest pod ziemią, a to jest najbardziej niebezpieczne — mówi Norbert Kurek, dyrektor generalny Remea, która od 9 lat świadczy w Polsce usługi remediacji, rekultywacji i rewitalizacji gruntu i wód gruntowych.
Developer Magazine: Czy ludzie kupując mieszkanie wiedzą, że zamieszkają w sąsiedztwie terenów zanieczyszczonych? Tam, gdzie są wielokrotnie przekroczone normy? Czy oni wiedzą, że każdy dzień w nowym domu może skrócić im życie?
Norbert Kurek: Są takie miejsca, gdzie lokalna społeczność ma ogromną świadomość, że to jest duży problem. W tych regionach jest to mocno nagłaśniane i dyskutowane również z administracją lokalną. Niestety to nie dociera szerokim echem do pozostałej części Polski.
Często tereny zdegradowane to są działki, które historycznie były terenami Skarbu Państwa, np. fabryki, które były zarządzane 40, 50 lat temu przez Skarb Państwa, więc znamy sprawcę. A skoro znamy sprawcę to znamy płatnika, który powinien problem rozwiązać. I tu temat wraca do samorządów czy do administracji centralnej tj. rządu, bo to są pieniądze Skarbu Państwa. Czasami jest tak, że politycznie nikt nie chce głośno mówić o tych problemach.
W Polsce to się zmienia. My w kraju zaczęliśmy działalność w 2015 roku, gdzie próbowaliśmy zrozumieć jak ten rynek działa. Wiedzieliśmy wtedy, że świadomość dotycząca zanieczyszczeń gruntu i wody gruntowej jest bardzo niska.
Koksownia Orzegów była terenem skażonym, wraz z dzikim wysypiskiem śmieci. Nie można było tam nawet wejść. Teraz bawią się tam dzieci, dorośli spacerują alejkami, a młodzież może zjeżdżać z góry saneczkowej. Ile taki projekt kosztuje waszej pracy?
Poza tym wszystkim jest dużo elementów, których tak naprawdę nie widać, bo wszystko jest w ziemi. Tam była stara koksownia węgla, która jako produkt uboczny wytwarzała np. smoły i różnego rodzaju zanieczyszczenia, których teoretycznie nie widzieliśmy. To nie było proste zagadnienie pod względem konieczności doprowadzenia terenu do bezpiecznego mając na uwadze cel publiczny. Żeby sprostać wymaganiom, zaimplementowano nowe rozwiązania z zakresu remediacji. Wprowadziliśmy technologię szczelnych barier z bramami, które przechwytują mogące się pojawić zanieczyszczenia. Płynące wody gruntowe są oczyszczane w bramach na specjalnie zaprojektowanych i przygotowanych złożach, dzięki czemu proces jest pod stałą kontrolą. Żeby można było rozpocząć pracę, potrzebna była też współpraca z zamawiającym, której nikt nie widzi. Tę relację buduje się pomiędzy inwestorem a firmą wykonującą. Pamiętajmy, że jest tam gro pozwoleń, które trzeba w międzyczasie zdobyć, cała masa uzgodnień pomiędzy inwestorem, jego oczekiwaniami, a tym, co rzeczywiście zostało sprecyzowane w dokumentacji projektowej czy przetargowej. No i tu jest kompromis, który dwie strony muszą znaleźć. Z jednej strony inwestor musi być zadowolony z efektu całościowego, z drugiej strony firma pracuje, żeby zarobić. Co najważniejsze, był to projekt, z którego obie strony był finalnie zadowolone.
Skoro niektórych zagrożeń w ogóle nie widać, to dlaczego zwracają się do was samorządy czy deweloperzy? A pewnie w przyszłości również przemysł. Czy to jest tak, że widzą oni potrzebę badania gruntu, czy jest to kwestia czyichś wskazówek?
Myślę, że wszystkiego po trochu. Z tego względu, że jesteśmy w UE, mamy dyrektywy europejskie, które są zaimplementowane w Polsce, mamy regulacje szczegółowe, różnego rodzaju ustawy i rozporządzenia, które doprowadzają pewne wymogi do standardów europejskich. Jednym z takich rozporządzeń jest to dotyczące badania powierzchni ziemi w zakresie zanieczyszczeń. Przystępując do realizacji, należy przeprowadzić ocenę prawdopodobieństwa występowania zanieczyszczeń. Jeżeli mamy tereny, które są terenami postindustrialnymi, poprzemysłowymi, które dzisiaj nie są wykorzystywane, to można domniemać, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że mogą tam występować różnego rodzaju zanieczyszczenia. Oczywiście związane jest to ze standardami, które mieliśmy 30 czy 50 lat temu i świadomością ludzi, którzy pracowali w przemyśle, ale też ze świadomością całego społeczeństwa, jeżeli chodzi o zanieczyszczenia. Nie przejmowaliśmy się tak bardzo, gdzie te zanieczyszczenia zostawiamy, składujemy, czy te miejsca składowania są odpowiednio zabezpieczone. Po zakończeniu działalności nikt nie sprawdzał, czy tereny są czyste, czy są zanieczyszczone. A dzisiaj te tereny postindustrialne, poprzemysłowe są terenami bardzo atrakcyjnymi, bo są często w środku miast lub są bardzo dobrze skomunikowane.
Podjęliście się remediacji Stawu Kalina na Śląsku, po tym, jak pierwotnie wybrana firma nie poradziła sobie z zadaniem. Po 44 miesiącach zakończyliście projekt. Czy to jest sukces w tej branży?
To był bardzo wymagający projekt. Znaliśmy historię niepowodzenia firmy, która w pierwszym etapie wygrała pierwszy przetarg i przystąpiła do realizacji. Zaczęliśmy to analizować z naszego punktu widzenia, jak my byśmy to zrobili. Tak naprawdę wiedzieliśmy, że firma, która zaczęła prace, rozbiła się o ważny element, czyli o remediację. Na tym ta firma się nie znała. Tu mamy do czynienia z zanieczyszczeniami chemicznymi, które znajdowały się w wodzie stawu, w osadzie i płynęły razem z wodami gruntowymi. Były tam bardzo wysokie stężenia zanieczyszczenia. Wartości fenolu przewyższały kilkusetkrotnie dopuszczalne wartości. Ludzie przez ostatnie 40 lat byli narażeni na oddziaływania tych zanieczyszczeń. Przyjeżdżając do Świętochłowic kilka lat temu, fenol było czuć z daleka. To jest specyficzny zapach. Po wykonaniu tego projektu, dzisiaj chodząc po ścieżkach i wokół stawu nie ma tego zapachu, bo wszystko zostało doprowadzone do wymagań zgodnych z rozporządzeniami. Co było sukcesem? Zrozumienie zagadnienia i zrozumienie ryzyk, jakie występowały na etapie prowadzenia procesu przetargowego. Z tego względu, że po niepowodzeniu firmy pierwotnej, później odbyły się jeszcze dwa przetargi, gdzie próbowano wyłonić kolejnego wykonawcę tych robót i niestety nie było chętnych.
Jednak co zrobiliście, żeby właśnie wasz projekt zakończył się sukcesem?
Problem z oszacowaniem górnych limitów ryzyk powodował, że podjęliśmy decyzję, że jeżeli inwestor nie zrozumie, gdzie jest problem, dlaczego firmy nie chcą brać udziału w przetargu, to niestety nie będzie można tego zrealizować. Po drugim przetargu, który się odbył i skończył niepowodzeniem, zaczęliśmy rozmawiać z inwestorem, jego ekspertami, osobami, które przygotowywały specyfikację, w czym tak naprawdę tkwi problem i jak należy podzielić ryzyka, żeby móc złożyć ofertę i zagwarantować wykonanie projektu w odpowiednim czasie, ale również w budżecie. To był projekt, który miał ryzyka, ale my wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie nimi zarządzać. Żeby zmieścić się w czasie, który też jest obwarowany karami, ale też zmieścić się w budżecie. Rzeczywiście inwestor słuchał i to zrozumiał. Dostosował zapisy, żeby dało się prace wykonać. I wtedy przystąpiliśmy do przetargu.
Czy użyliście tu technologii, którą inni nie dysponują?
Zastosowaliśmy technologie, które wcześniej w Polsce nie były stosowane. Po pierwsze, refulacja czy też wydobywanie zanieczyszczonego osadu ze stawu w taki sposób, żeby był jak najmniejszy kontakt z zanieczyszczeniem, które paruje. Zastosowaliśmy technologię odwadniania osadu, do której sprowadziliśmy z Francji całą instalację do desorpcji termicznej, która umożliwiła rozwiązanie w pełni problemu osadu. I to był przełom, jeśli chodzi o ten projekt. To była najbardziej uciążliwa działalność z punktu widzenia realizacji, oddziaływania.
Deweloperzy coraz częściej rewitalizują miejsca, w których była prowadzona np. działalność przemysłowa. Tego typu inwestycje cieszą się zainteresowaniem zarówno klientów, jak i okolicznych mieszkańców. Czy ci deweloperzy badają wtedy grunty? Czy brak badań może skutkować na użytkowników po latach. I co wy jako specjaliści możecie im doradzić, żeby tych przykrych konsekwencji po latach uniknąć?
Świadomość wzrasta. Są takie firmy i deweloperzy, szczególnie ci, którzy mają bagaż doświadczeń z zagranicy i to badają. To nie jest problem, bo nawet wykonanie badań to jest ułamek promila kosztów całej inwestycji. Deweloperzy krajowi, w szczególności ci mniejsi, często nie badają. Ale ja widzę, że w ciągu ostatnich 9 lat ta świadomość wzrosła i coraz więcej analiz jest wykonywanych na etapie due diligence, kiedy inwestor myśli o zakupie działki. Często jeżeli teren jest zanieczyszczony i potencjalny inwestor to wie, to wpływa na finalną wartość działki przy negocjacjach. Obecny właściciel terenu musi mieć świadomość, że zgodnie z prawem, odpowiedzialnym za remediację jest właściciel czy władający terenem. Może otrzymać decyzję Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska nakazującą wykonanie remediacji terenu. I będzie musiał to zrobić na własny rachunek. Są deweloperzy, którzy rzeczywiście rozumieją całe zagadnienie, więc podchodzą do tego w sposób odpowiedni. Ale są też tacy, którzy próbują oszczędzić.
W takim razie, jakie były początki waszej działalności w kraju? Trudno było zdobyć zaufanie inwestorów?
To było szczęście w nieszczęściu, powiem szczerze. Zaczęliśmy działalność w 2015 roku. Tak się zdarzyło, że inwestor z zagranicy w Warszawie wykonywał projekt budynku mieszkalnego i spotkał się z problemem zanieczyszczeń. My, mając doświadczenie z zagranicy i spółkę, która mocno działała we Francji w zakresie remediacji, przedstawiliśmy pomysł, jak możemy to rozwiązać i zminimalizować stratę czasową, którą miał. Staliśmy się partnerem i ekspertem, który był w stanie z zespołem międzynarodowym rozwiązać ten problem. Pierwsze wejście mieliśmy dość szybkie i dość łatwo zdobyliśmy pierwszy kontrakt.
Czyli zaczęliście robić to co robicie, bo zauważyliście taką potrzebę u pierwszego inwestora?
Tak. Wytypowaliśmy osoby, które na początku robiły tutaj badanie rynku czy w ogóle jest sens tę działalność prowadzić. Zauważyliśmy, że jest. Były już europejskie dyrektywy dotyczące remediacji czy ochrony środowiska. W Polsce mieliśmy już zaimplementowane pewne rozporządzenia, czyli można powiedzieć, że jako kraj byliśmy przygotowani, żeby takie procesy prowadzić. Może nie byliśmy mentalnie przygotowani jako społeczeństwo, albo nasi inwestorzy nie byli przygotowani, że trzeba to robić, ale zaczęliśmy dużo mówić o tym. m.in. w social mediach. Uruchomiliśmy kampanię Gruntownie badamy zanim zamieszkamy, w której zwracaliśmy uwagę na aspekty związane z zanieczyszczaniem gruntu i wód gruntowych w przypadku zakupu mieszkań. Pokazywaliśmy, że idziemy do dewelopera, pytamy o mury, komunikację itd., ale nie pytamy o to czy ktoś to w ogóle zbadał, czy to nie jest niebezpieczne. Często widzimy, że inwestorzy boją się robić remediację.
Deweloperzy w Polsce nie mają dobrej opinii, więc się nie dziwię, że się obawiają.
Inwestorzy rozumieją kwestie budowlane, to są rzeczy namacalne. Natomiast jeżeli chodzi o remediację, to muszę powiedzieć, że to nie jest takie proste. Patrzę na zespół, który tu mamy. To jest zespół, który składa się z inżynierów budownictwa, geotechników, którzy rozumieją grunt, hydrologów, którzy rozumieją wodę, z chemików, mikrobiologów, inżynierów inżynierii środowiska, inżynierów technologicznych. Mamy bardzo multidyscyplinarny zespół. Nie ma w Polsce takiej specjalizacji, takich studiów, po których ktoś jest przygotowany do wykonywania tych zadań. To jest zespół osób multidyscyplinarnych i próba połączenia w jedno, żeby sprostać zadaniom remediacji. Więc faktycznie, jeśli po stronie inwestora stoją osoby, które zajmują się budownictwem, to one się boją, bo tego nie rozumieją. A jak ktoś nie rozumie, to nie jest w stanie oszacować ryzyk albo nimi zarządzać. Pokazanie, że ma się zanieczyszczony grunt jest ryzykiem, ale może być również szansą.
Dużo firm w Polsce świadczy tego typu usługi? Co wam daje przewagę nad pozostałymi?
Firm jest dużo i nasza konkurencja jest różna. My nie jesteśmy firmą jednej technologii. Nasi klienci mierzą się z różnymi zanieczyszczeniami, dlatego trudno opierać się na jednej. Podchodzimy do klienta w sposób indywidualny i przygotowujemy rozwiązanie, które będzie najbardziej efektywne pod kątem czasowym i finansowym. Technologie można wziąć z rynku, kupić, wszystko jest wymyślone. To jest kwestia umiejętności, poskładania tych technologii i zastosowania ich w danym miejscu do celów remediacyjnych. Na tematach trudnych, jeżeli nie ma technologii w Polsce, to ściągamy ją ze świata. Były projekty jak Staw Kalina, Ruda Śląska czy Zachem, gdzie zbudowaliśmy innowacyjną technologię lub zastosowaliśmy istniejącą, dedykowaną tylko pod te zanieczyszczenia. Wcześniej przeprowadziliśmy szereg testów pilotażowych na miejscu czy badań w skali laboratoryjnej, podczas których próbowaliśmy dobrać procesy, które będą efektywne z punktu widzenia celu, jaki mamy osiągnąć – tak, żeby finalna instalacja czy rozwiązanie były z punktu widzenia użytkowania jak najbardziej efektywne kosztowo.
Który z waszych projektów był najtrudniejszy i ile trwał?
Każdy był trudny w jakimś elemencie, bo każdy był inny. Myślę, że najtrudniejszy był Zachem. Oczyszczaliśmy grunt i wody podziemne na bardzo dużym obszarze.. Zanieczyszczenia były do 25 m poniżej poziomu terenu. To jest bardzo trudne z punktu widzenia różnorodności zanieczyszczeń, ich migracji czy przepływu wody w górotworze. Jak efektywnie je zbierać, wypompowywać, oczyszczać i jako czyste wody iniektować do górotworu tak, żeby budować bariery wodne zabezpieczające teren przed napływem zanieczyszczeń z zewnątrz. To trwało 2,5 roku i poszerzyło nasze doświadczenia.
Ile można zarobić w waszej branży? I czy to jest w ogóle opłacalne?
Nie mówię, że nie. Nadal prosperujemy od 9 lat i chcemy się rozwijać. Skłamałbym gdybym powiedział, że nie jest, ale też rynek jest trudny, bo nasza działalność oparta jest na dużych projektach. Duże projekty to raczej klient publiczny, więc to też pieniądze publiczne. To jest mocno uzależnione od finansowania. Mniejsze tematy to tematy prywatne, deweloperzy, przemysł. Ten rynek jest dość niepewny. Nie wszyscy chcą oczyszczać albo w ogóle mówić o tym, że mają zanieczyszczony teren. Jest rynek, gdzie część klientów chciałaby to tylko usunąć zanieczyszczenie, wywożąc je gdzieś z dala od danej działki. I w takich przypadkach wychodzi kwestia niskiej świadomości. Nadal w Polsce mamy też rynek podziemny, gdzie odpady po prostu znikają lub są zagospodarowywane niezgodnie z prawem.

Wasze kontrakty dotyczą w całości albo większości naprawy terenów, które zniszczył człowiek?
Tak, oczywiście, a konkretniej poprzednie pokolenia. To może być kiedyś biznes schyłkowy, jeżeli świadomość ludzka będzie na tyle duża, że nie będziemy zanieczyszczać. Dzisiaj w Polsce jesteśmy na takim etapie, że mamy do oczyszczenia bardzo dużo terenów, które ludzie sami zdegradowali lata temu. Teraz świadomość jest większa, zakłady muszą spełniać coraz większe wymagania, są raporty, monitoringi itd., ale to nie znaczy, że tam nie ma zanieczyszczeń. Są tematy remediacyjne, np. w Orlenie i innych zakładach. Jak się prowadzi biznes i ma różnego rodzaju instalacje, zawsze są jakieś awarie, zawsze coś może wypłynąć. To nie jest straszne, ale najważniejsze, żeby to rozwiązać, jak się pojawi, a nie zostawiać na następne pokolenia.
Kto najczęściej korzysta z waszych usług? A kto interesuje się tym najmniej, a powinien ze względu na prowadzoną działalność?
Gdybym policzył projekty w sztukach to na pewno robiliśmy ich więcej dla sektora prywatnego, np. deweloperów mieszkaniowych czy hal. Ale jeśli popatrzę na wielkość kontraktów, to oczywiście to są to kontrakty publiczne. To są duże bomby, bardzo nagłośnione, gdzie ten problem środowiskowy, oddziaływanie, wpływ na człowieka jest ogromny.
Najmniej mamy zleceń od różnego rodzaju zakładów przemysłowych. To jest nasz cel na kolejne lata, żeby być bliżej tych jednostek, bo mamy im do zaproponowania rozwiązania, które pozwolą im usunąć problemy związane z zanieczyszczeniem gruntu czy wód podziemnych. Jesteśmy zwolennikiem rozwiązywania problemu na miejscu jego występowania, w związku z tym propagujemy technologie, które moglibyśmy implementować na miejscu bez rozbierania istniejących instalacji.
Klient prywatny, ale indywidualny, który np. kupuje działkę i buduje dom – tu świadomość jest najmniejsza. Często budowa odbywa się po kosztach i niewiele osób zastanawia się nad problemem ewentualnych zanieczyszczeń terenu. Widzimy wielokrotnie zdziwienie osoby, która kupiła piękną działkę pod lasem, przy jeziorze, a kiedy chce zrobić fundamenty, to okazuje się, że nie może, bo są torfy, słabe grunty. I musi coś z tym zrobić. Wtedy zwraca się do firm geotechnicznych , ale to jest wymuszone, bo inaczej nie zbuduje. W przypadku zanieczyszczeń, niestety jak wcześniej wspomniałem, nie mają wiedzy, że może być problem, bo nie sprawdzają działki pod tym względem. Wielokrotnie mogłoby się okazać, że nie zbudowaliby domu w tym miejscu, mając świadomość oddziaływania tych zanieczyszczeń na ich zdrowie.
Rozmawiała Edyta Koczwara
(materiał sponsorowany)
RYNEK NIERUCHOMOŚCI
Wyniki Grupy Dom Development. Mocny start w 2026 roku i sygnał dla inwestorów

Wyniki Grupy Dom Development za pierwszy kwartał 2026 roku potwierdzają utrzymującą się bardzo dobrą koniunkturę w segmencie mieszkaniowym. Do tego silną pozycję spółki na kluczowych rynkach w Polsce.
Dane operacyjne pokazują nie tylko wzrost sprzedaży, ale również wyraźne przyspieszenie przekazań, które będą miały bezpośrednie przełożenie na wyniki finansowe.
Z perspektywy inwestora giełdowego to jeden z najważniejszych sygnałów dotyczących potencjalnych wyników kwartalnych i rocznych.
Sprzedaż powyżej 1 000 lokali – trwałość popytu i skuteczność oferty
W pierwszym kwartale 2026 roku Grupa Dom Development sprzedał 1 161 lokali netto, co oznacza wzrost o 12% rok do roku. Jednocześnie był to już siódmy kwartał z rzędu ze sprzedażą przekraczającą poziom 1 000 mieszkań. Wskazuje to na stabilność popytu i wysoką efektywność sprzedażową spółki.
Geograficznie sprzedaż była zdywersyfikowana – 542 lokale sprzedano w Warszawie, 260 w Trójmieście, 216 we Wrocławiu oraz 143 w Krakowie. Taka struktura ogranicza ryzyko koncentracji i wzmacnia stabilność biznesu.
Istotnym elementem z punktu widzenia rynku jest fakt, że 58% transakcji było finansowanych kredytem hipotecznym. Oznacza to, że poprawa zdolności kredytowej klientów – wynikająca z niższych stóp procentowych i wzrostu wynagrodzeń – realnie przekłada się na sprzedaż mieszkań.
Przekazania jako klucz do wyników – widoczność przychodów i zysków
Z punktu widzenia przyszłych wyników finansowych kluczowe są przekazania lokali. Wyniki Grupy Dom Development pokazują, że w I kwartale 2026 roku deweloper przekazał 1 273 mieszkania. Zaliczył więc wzrost o 29% rok do roku.
To właśnie ten wskaźnik będzie miał bezpośrednie przełożenie na rozpoznanie przychodów i zysków w wynikach finansowych za pierwszy kwartał, które spółka opublikuje w maju.
Największe wolumeny przekazań dotyczyły projektów w Warszawie, takich jak Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód czy Mokotów Sportowy. A także inwestycji we Wrocławiu i Krakowie.
Otoczenie makro – kredyt wraca do gry
– W pierwszym kwartale 2026 roku sprzedaliśmy 1 161 lokali netto, o 12% więcej niż rok wcześniej. Był to już siódmy kwartał z rzędu ze sprzedażą na poziomie co najmniej 1 000 lokali. I zarazem najlepszy pierwszy kalendarzowy kwartał w historii Grupy Dom Development – komentuje Mikołaj Konopka, prezes zarządu Dom Development.
– Na popyt pozytywnie wpływa poprawa zdolności kredytowej nabywców mieszkań, wspierana przez kolejną obniżkę stóp procentowych oraz rosnące wynagrodzenia. Konflikt na Bliskim Wschodzie i związana z nim podwyższona niepewność gospodarcza póki co nie oddziałują negatywnie na zachowania klientów – opowiada Konopka.
Strategia produktu – rotacja, dostępność i cena całkowita
Z punktu widzenia inwestora szczególnie istotna jest strategia produktowa spółki. Pozwala bowiem utrzymać wysoką sprzedaż także w bardziej wymagającym otoczeniu rynkowym.
– W wielu projektach oferujemy mieszkania o nieco mniejszym metrażu niż konkurencja przy tej samej liczbie pokoi, co przekłada się na atrakcyjniejszą cenę całkowitą lokali i ich większą dostępność dla klientów o określonej zdolności kredytowej – podkreśla Mikołaj Konopka.
Takie podejście pozwala zwiększać rotację oferty i skracać czas sprzedaży mieszkań, co bezpośrednio wpływa na płynność finansową spółki.
Backlog i pipeline – widoczność wyników na kolejne kwartały
– W pierwszym kwartale wydaliśmy klucze do 1 273 lokali, aż o 29% więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. Znajdzie to pozytywne odzwierciedlenie w wynikach finansowych za pierwsze trzy miesiące 2026 roku – wskazuje Monika Dobosz, wiceprezes zarządu i dyrektor finansowy Dom Development. – Znaczący potencjał przekazań w kolejnych kwartałach. Szczególnie w drugim półroczu, stanowi dobry prognostyk dla wyników Grupy w całym 2026 roku – dodaje.
Z perspektywy rynku kapitałowego oznacza to, że Grupa Dom Development wchodzi w 2026 rok z silnym backlogiem przekazań. Do tego także utrzymującym się wysokim popytem.
Wnioski dla inwestorów – marże, wolumen i ryzyka
Kluczowe czynniki dla inwestorów w kolejnych kwartałach to:
– utrzymanie sprzedaży powyżej 1 000 lokali kwartalnie,
– tempo przekazań i ich rozłożenie w czasie,
– dostępność kredytów hipotecznych,
– poziom kosztów budowy i marż.
Wyniki operacyjne za pierwszy kwartał sugerują, że Grupa ma realne szanse na poprawę rekordowego wyniku sprzedaży z 2025 roku. Wtedy znalazła nabywców na 4 448 lokali.
Spółka świadomie zarządza produktem
– Grupa Dom Development wchodzi w 2026 rok z bardzo czytelnym sygnałem dla rynku. Wolumen sprzedaży jest stabilny, a przekazania rosną szybciej niż rok wcześniej. A to bezpośrednio przełoży się na wyniki finansowe. Kluczowe jest jednak coś innego. Spółka bardzo świadomie zarządza produktem, obniżając metraże przy zachowaniu funkcjonalności. To natomiast pozwala utrzymać dostępność cenową w warunkach ograniczonej zdolności kredytowej klientów. Ten model, który w obecnym cyklu rynkowym działa i będzie działał, o ile nie dojdzie do gwałtownego pogorszenia finansowania hipotecznego. Z perspektywy inwestora to jeden z bardziej przewidywalnych deweloperów na GPW. Z wysoką widocznością wyników i kontrolą procesu budowlanego – ocenia Jarosław Matusiak, ekspert rynku nieruchomości i redaktor naczelny Developer Magazine.
Najbardziej przewidywalny na GPW?
Dla inwestorów oznacza to kontynuację stabilnego modelu biznesowego, opartego na wysokiej sprzedaży, kontroli kosztów oraz silnej pozycji rynkowej.
W obecnym otoczeniu rynkowym Grupa Dom Development pozostaje jednym z najbardziej przewidywalnych deweloperów notowanych na GPW. Co w połączeniu z wysoką skalą działalności i zdolnością do generowania gotówki czyni spółkę istotnym punktem odniesienia dla całego sektora mieszkaniowego.
RYNEK NIERUCHOMOŚCI
Develia. Wyniki finansowe 2025. Skąd rekordowy zysk 442 mln zł?

Develia. Wyniki finansowe 2025 pokazują wyraźnie, że spółka znajduje się w fazie bardzo dynamicznego wzrostu. Deweloper osiągnął rekordowe przychody oraz jeden z najwyższych zysków w swojej historii. To potwierdza rosnącą skalę działalności i skuteczność strategii opartej na rynku mieszkaniowym.
W 2025 roku Develia wypracowała 442,6 mln zł zysku netto oraz ponad 2 mld zł przychodów. To poziom, który pokazuje, ile realnie można zarabiać na rynku mieszkaniowym w Polsce przy odpowiedniej skali działalności.
Develia wyniki finansowe 2025 – kluczowe liczby
Develia wyniki finansowe za 2025 rok pokazują stabilny wzrost we wszystkich najważniejszych obszarach działalności.
Przychody wyniosły 2 076,9 mln zł wobec 1 789,5 mln zł rok wcześniej
Zysk netto osiągnął poziom 442,6 mln zł wobec 379,1 mln zł w 2024 roku
Skorygowany zysk netto wyniósł 447,5 mln zł
Zysk brutto ze sprzedaży osiągnął 736,1 mln zł
EBITDA wyniosła 535,6 mln zł
Rentowność kapitału własnego (ROE) osiągnęła poziom 22,96%
To oznacza, że Develia nie tylko zwiększa przychody, ale utrzymuje bardzo wysoką rentowność.
Ile zarabia Develia na mieszkaniach?
Najważniejszym źródłem zysków Develii pozostaje segment mieszkaniowy.
Zysk brutto z działalności deweloperskiej wyniósł 731,4 mln zł, co stanowi zdecydowaną większość całkowitego wyniku spółki.
W praktyce oznacza to, że sprzedaż mieszkań generuje największą część wartości w biznesie deweloperskim. To właśnie skala działalności decyduje o poziomie zysków.
Ile mieszkań sprzedała Develia w 2025?
W 2025 roku Develia sprzedała 3345 mieszkań na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych.
Jednocześnie przekazała 2959 lokali, co było najwyższym wynikiem w historii spółki. Warto podkreślić, że liczba przekazań ma kluczowe znaczenie dla wyników finansowych, ponieważ to właśnie w tym momencie rozpoznawane są przychody.
Develia rozpoczęła również budowę 3324 mieszkań, co oznacza utrzymanie bardzo wysokiej skali działalności.
Co napędza wyniki Develii?
Wyniki finansowe dewelopera Develia za 2025 rok są efektem kilku kluczowych czynników.
Pierwszym jest skala działalności i rosnąca liczba projektów. Drugim jest koncentracja na największych rynkach, takich jak Warszawa, Wrocław i Poznań. Trzecim elementem jest rozwój poprzez przejęcia, które pozwalają szybko zwiększać portfel inwestycji.
To połączenie sprawia, że spółka jest w stanie jednocześnie rosnąć i utrzymywać wysoką rentowność.
Przejęcie Bouygues Immobilier Polska – kluczowa transakcja
W 2025 roku Develia sfinalizowała przejęcie Bouygues Immobilier Polska za 65,9 mln euro.
Dzięki tej transakcji spółka znacząco zwiększyła portfel projektów oraz obecność na kluczowych rynkach, szczególnie w Warszawie. Na koniec roku ponad 1200 mieszkań znajdowało się w realizacji w ramach przejętych projektów, a kolejne około 1700 lokali zabezpieczono w gruntach.
To pokazuje, że przejęcia są jednym z głównych narzędzi budowania skali działalności.
Bank ziemi – ile mieszkań może jeszcze zbudować Develia?
Na koniec 2025 roku Develia posiadała bank ziemi umożliwiający budowę około 16 000 mieszkań. Dodatkowo w 2025 roku spółka nabyła grunty pod realizację około 4000 lokali.
Bank ziemi to jeden z najważniejszych wskaźników dla inwestorów, ponieważ pokazuje potencjał generowania przyszłych przychodów.
Nowe inwestycje – projekty o dużej skali
Develia realizuje również duże projekty inwestycyjne.
W ramach partnerstwa publiczno-prywatnego „Nowy Port 2030+” w Gdańsku powstanie ponad 1000 mieszkań oraz infrastruktura publiczna. Całkowity koszt projektu wynosi 1,1 mld zł. Spółka planuje także realizację inwestycji na terenie Stoczni Cesarskiej, gdzie powstanie co najmniej 3000 mieszkań.
To projekty, które w kolejnych latach mogą znacząco zwiększyć wyniki finansowe.
Finansowanie – ile kosztuje rozwój dewelopera?
Na koniec 2025 roku Develia posiadała 610,4 mln zł gotówki.
Zobowiązania finansowe wynosiły 903,9 mln zł. Spółka finansuje rozwój m.in. poprzez emisję obligacji. W 2025 roku przeprowadzono emisje o wartości 160 mln zł oraz 180 mln zł, przy rekordowo niskich marżach.
To oznacza, że koszt finansowania pozostaje pod kontrolą i nie ogranicza rozwoju spółki.
Dywidenda – ile zarabiają inwestorzy?
W 2025 roku Develia wypłaciła 265,5 mln zł dywidendy. To najwyższa dywidenda w historii spółki i ważny sygnał dla inwestorów. Pokazuje, że firma nie tylko rośnie, ale również generuje realne przepływy pieniężne.
Komentarz zarządu Develii
– W minionym roku ponownie wypracowaliśmy rekordowe wyniki zarówno pod względem sprzedaży, jak i liczby przekazanych mieszkań, co przekłada się także na najlepsze w historii spółki wyniki finansowe. Zrealizowaliśmy założone cele roczne, potwierdzając skuteczność naszej strategii oraz zdolność do konsekwentnego wzrostu. Był to dla nas bardzo ważny rok z perspektywy rozwoju biznesu – sfinalizowaliśmy przejęcie Bouygues Immobilier Polska, umacniając naszą pozycję rynkową – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii.
– To nasz kolejny rok z rzędu z rekordową liczbą przekazanych mieszkań, co jest widoczne także w wynikach finansowych. Pomimo przejęcia Bouygues Immobilier Polska utrzymaliśmy silną pozycję finansową i gotowość do zwiększania potencjału rozwojowego Develii. Umowa przedwstępna dotycząca nabycia udziałów spółki Stocznia Cesarska Development pokazuje, że sprawnie wykorzystujemy kolejne szanse. W ubiegłym roku wypłaciliśmy akcjonariuszom najwyższą w historii spółki dywidendę i zamierzamy konsekwentnie realizować tę politykę w kolejnych latach – dodaje Paweł Ruszczak, wiceprezes zarządu Develii.
Czy deweloperzy w Polsce nadal zarabiają dużo?
Wyniki finansowe dewelopera Develia za 2025 pokazują, że rynek mieszkaniowy nadal pozostaje bardzo rentowny.
Największe pieniądze powstają w projektach realizowanych w dużych miastach, gdzie popyt pozostaje wysoki. Jednocześnie rośnie znaczenie skali działalności oraz dostępu do gruntów. To oznacza, że największe firmy mają przewagę nad mniejszymi graczami.
Co oznaczają wyniki Develii?
Develia w 2025 roku potwierdziła swoją pozycję jako jeden z liderów rynku mieszkaniowego w Polsce.
Wysokie przychody, rekordowy zysk netto oraz rozbudowa portfela projektów wskazują, że spółka skutecznie wykorzystuje koniunkturę rynkową.
Najważniejsze dla kolejnych lat będzie utrzymanie tempa sprzedaży mieszkań oraz kontrola kosztów finansowania, które mają coraz większy wpływ na końcowy wynik.
RYNEK NIERUCHOMOŚCI
Cavatina. Ile zarabia i czy inwestycje mieszkaniowe to przyszłość spółki?

Cavatina Holding opublikowała wyniki finansowe za 2025 rok. Spółka osiągnęła 167,9 mln zł zysku z nieruchomości inwestycyjnych i sprzedaży mieszkań. Pokazuje też wyraźny wzrost w dwóch segmentach.
To jednak nie tylko raport finansowy. Dlatego, że wyniki Cavatiny pokazują, gdzie dziś powstają największe pieniądze na rynku nieruchomości i w którą stronę może zmierzać branża deweloperska w Polsce.
Wyniki dewelopera Cavatina Holding za 2025 rok
W 2025 roku spółka osiągnęła:
167,9 mln zł zysku z nieruchomości i mieszkań (+22% r/r)
126,8 mln zł zysku operacyjnego (+36% r/r)
3,3 mln zł zysku netto
Dodatkowo:
161,6 mln zł przychodów z najmu i aranżacji (+22% r/r)
128,4 mln zł przychodów ze sprzedaży mieszkań
To pierwszy rok, w którym segment mieszkaniowy miał istotny wpływ na wyniki spółki.
– Pod kątem biznesowym rok 2025 uznajemy za bardzo udany. W segmencie komercyjnym notujemy coraz lepsze wyniki. Mamy atrakcyjne i dobrze skomercjalizowane portfolio. A rosnący poziom wynajętej powierzchni systematycznie przekłada się na zwiększanie udziału zysku z najmu w przychodach. Zgodnie z przyjętą strategią zwiększamy także naszą ekspozycję na sektor mieszkaniowy. 2025 był pierwszym rokiem, w którym odnotowaliśmy przychody i zyski w tym segmencie. Warto podkreślić także zanotowaną wysoką dynamikę sprzedaży mieszkań: +50% rok do roku. Nasze sukcesy i rosnące doświadczenie w tym obszarze pozwalają nam oczekiwać bardzo dobrych rezultatów również w kolejnych kwartałach. Oczekujemy, że w segmencie mieszkaniowym do końca 2028 roku możemy uwolnić blisko 1,5 mld PLN gotówki – komentuje Daniel Draga, wiceprezes Cavatina Holding.
Segment mieszkaniowy – skąd taki wzrost Cavatina Holding?
Największą zmianą w 2025 roku był rozwój sprzedaży mieszkań. Dlatego, że jest to szeroko rozwijany przez spółkę Resi Capital segment, który widać znacząco w tym raporcie.
Cavatina:
sprzedała 485 mieszkań (+50% r/r)
przekazała 276 lokali
posiada ponad 120 aktywnych rezerwacji
W realizacji:
7 projektów (ponad 100 tys. m²)
2148 mieszkań
W przygotowaniu:
Warszawa i Gdańsk
ponad 600 lokali
Zysk ze sprzedaży mieszkań wyniósł 40,6 mln zł.
To pokazuje, że spółka intensywnie buduje drugi filar działalności. Dlatego już od dłuższego czasu efektywnie rozwija sprzedaż nieruchomości mieszkaniowych.
Segment komercyjny – stabilny biznes
Cavatina nadal opiera swój biznes na nieruchomościach biurowych.
Dlatego portfolio obejmuje:
14 budynków
ok. 200 000 m² GLA
średni poziom najmu: 90%
Dochód:
NOI: 38 mln euro (ok. 160 mln zł)
Wzrosty:
przychody z najmu: +31%
zysk z najmu: +40%
– Istotnie kontrybuujemy do umacniania pozycji Cavatina Group w gronie top-10 największych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, zgodnie z założeniami poprawiając jednocześnie wyniki w segmencie komercyjnym. Pracujemy też nad optymalizacją kosztów i struktury finansowania Grupy. Tak, aby były jak najlepiej dopasowane do skali i charakteru działalności Cavatiny Holding. Jednym z istotnych zadań w tym obszarze było refinansowanie zadłużenia portfolio inwestycji biurowych. Inwestorzy doceniają konsekwencję w realizacji naszej strategii, czego wymiernym efektem jest także wzrost zainteresowania naszymi obligacjami przy obniżonym poziomie marży – tłumaczy Karol Stefański.
Finansowanie – ile kosztuje rozwój takiej firmy?
Na koniec 2025 roku dług netto Cavatiny wynosił 2,09 mld zł.
We wrześniu spółka zawarła umowę kredytową o wartości 270 mln euro z konsorcjum banków zagranicznych. Środki zostały przeznaczone na refinansowanie istniejącego zadłużenia portfela biurowego.
To ważny element strategii, ponieważ koszt finansowania ma bezpośredni wpływ na wynik netto spółki.
Co oznaczają te wyniki dla rynku?
Wyniki Cavatiny pokazują kilka kluczowych trendów:
rosnące znaczenie segmentu mieszkaniowego
utrzymującą się stabilność rynku biurowego
dużą rolę kosztów finansowania
To kierunek, w którym zmierza cały rynek deweloperski w Polsce.
– Cavatina wchodzi w segment mieszkaniowy bardzo agresywnie, co jasno pokazuje, gdzie dziś są największe pieniądze na rynku. Jednocześnie to nie jest strategia dla każdego. Projekty realizowane są głównie w centrach dużych miast. I w architektonicznie wyrazistych budynkach, co oznacza wejście w wyższy segment cenowy i większą wrażliwość na popyt. W obecnych realiach to gra o wysoką stawkę. Może przynieść ponadprzeciętne marże. Ale przy błędach w wyczuciu rynku równie szybko może je skorygować – ocenia Jarosław Matusiak, ekspert rynku nieruchomości i redaktor naczelny Developer Magazine.
Czy taki miks zdominuje rynek deweloperski?
Wyniki Cavatina Holding za 2025 rok pokazują wyraźny trend łączenia segmentu komercyjnego i mieszkaniowego.
Największą zaletą takiego modelu jest połączenie stabilnego dochodu z możliwością szybkiego generowania gotówki. Natomiast największym wyzwaniem pozostają koszty finansowania i skala działalności.
Realnie jest to model, który może coraz częściej dominować na rynku nieruchomości w Polsce.
RYNEK NIERUCHOMOŚCI4 tygodnie agoNowy prezes Archicom. Spółka stawia na efektywność
RYNEK NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc agoRobyg wróci na GPW? Wyniki za 2025 rok i plany na przyszłość
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc agoWesto Wola. Alides sprzedaje nowe mieszkania w Warszawie
RYNEK NIERUCHOMOŚCI4 tygodnie agoPartners International z 27,9 mln zł przychodu i nowymi oddziałami
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc agoPURO Warszawa Stare Miasto. Duński projekt, polska realizacja
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc agoNowe mieszkania we Wrocławiu. Współpraca RealCo i STRABAG
RYNEK NIERUCHOMOŚCI2 tygodnie agoDevelia. Wyniki finansowe 2025. Skąd rekordowy zysk 442 mln zł?
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI3 tygodnie agoSkwer Witosa. ATAL stawia na podwarszawski kierunek rozwoju
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc agoNowe mieszkania w Warszawie. Inwestorem Dom Development
RYNEK NIERUCHOMOŚCI3 tygodnie agoRoyal Wilanów sprzedany za 100 mln euro. Ile zarabia się na takich nieruchomościach?
RYNEK NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc ago7R wchodzi do Niemiec. 200 mln euro na inwestycje
DEVELOPER MAGAZINE3 tygodnie agoIndotek wzmacnia zarząd w Polsce. Małgorzata Więcko z nową funkcją
PORADNIK KUPUJĄCEGO3 tygodnie agoSzukasz mieszkania z balkonem? Jakie są ceny i minimalne powierzchnie
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI3 tygodnie agoNajdroższe mieszkanie w Warszawie? W Złota 44 za 24,5 mln zł
RYNEK NIERUCHOMOŚCI3 tygodnie agoCavatina. Ile zarabia i czy inwestycje mieszkaniowe to przyszłość spółki?
RYNEK NIERUCHOMOŚCI3 tygodnie ago7R emisja obligacji. Spółka pozyskuje 52 mln zł i obniża koszt finansowania
RYNEK NIERUCHOMOŚCI4 tygodnie agoPFR Nieruchomości dopłacił najemcom 12 milionów złotych
RYNEK NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc agoEcho Investment. Brain Park A sprzedany funduszowi Arkéa
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI3 tygodnie agoCzy warto i za ile kupisz mieszkanie w Splot Wola od Matexi?
DEVELOPER MAGAZINE4 tygodnie agoAXI IMMO. Polska wraca do gry o kapitał. Jest wyraźny sygnał
RYNEK NIERUCHOMOŚCI2 tygodnie agoWyniki Grupy Dom Development. Mocny start w 2026 roku i sygnał dla inwestorów
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI4 tygodnie agoMarvipol i Golden Tulip. Kolejny krok w stronę rynku hotelowego
INWESTYCJE W NIERUCHOMOŚCI4 tygodnie agoBemowo Vita. Develia sprzedaje mieszkania w Rotterdamie
RYNEK NIERUCHOMOŚCI1 miesiąc agoHotele TRIBE inspirują młodych projektantów. Finał „Exploring TRIBE”



















